Spontaniczne akty życzliwości w firmach

Marketing jutra - życzliwość

Czy bezinteresowna życzliwość w wykonaniu marek jest w ogóle możliwa?

Coraz bardziej dogłębne badania nad ludzkim umysłem dowodzą, że nie ma naprawdę czystego altruizmu. Zawsze gdzieś tam w tyle głowy albo nawet w nieuświadomionych pokładach rozumu ukrywają się jak najbardziej racjonalne motywy naszego działania.

Jeżeli więc my – ludzie – nie działamy w 100% spontanicznie i bezinteresownie, jakże moglibyśmy tego oczekiwać po firmach? Ich głównym motorem jest przecież wyrabianie zysku, każdy więc oficjalny krok będzie też swoistą reklama.

Nawet przekazywanie procenta ze sprzedaży na rzecz potrzebujących czy rozdawanie bezpłatnych obiadów głodującym jest tylko działaniem na pokaz lub spełnianiem oczekiwań społecznych. Od marek coraz częściej wymaga się bowiem, by swoim zyskiem podzieliły się z tymi, którym tak dobrze się nie powodzi (authenticity).

Za spontaniczny akt życzliwości można by chyba tylko uznać sytuację, w której firma udzieliła pomocy, ale nikt się o tym w ogóle nie dowiedział (nawet odbiorca wsparcia nie znałby swojego darczyńcy). Tylko która marka byłaby gotowa trwonić swój czas i pieniądze na „nieistnienie”?

PS. Mój wpis „sprowokowany” został prze artykuł Adama Przeździęka z Marketingu w Praktyce (10/2014), w którym firmy są chwalone za swoje bezinteresowne działania

Zdjęcie dzięki uprzejmości latarnica.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • Facebook